Truskawkowa magia czerwca: Czas zbiorów, czarów i słodko-gorzkich odkryć!

Uwaga, czarodzieje, wiedźmy i wszystkie dusze wrażliwe na cykle natury 11 czerwca czeka nas wyjątkowa pełnia, znana jako Truskawkowy Księżyc. Nie, nie będziemy rzucać owocami do nieba ani kisić truskawek na zapas (choć jeśli ktoś ma ochotę, śmiało!). To jednak czas, gdy owocują nie tylko krzaki, ale i nasze duchowe działania.
Dlaczego "truskawkowa"?
Dawniej ludzie patrzyli w niebo, a potem pod nogi i wiedzieli: jak rosną owoce, tak rośnie człowiek. Czerwiec to czas zbiorów. Ale nie tylko tych na działce u cioci, również w naszej duszy. Jeśli cały rok coś pielęgnujesz, podlewasz intencją, nawozisz afirmacją i osłaniasz przed wewnętrznym gradem wątpliwości właśnie teraz możesz zobaczyć pierwsze owoce.
Ale uwaga! Może być też tak, że stoisz przed grządką własnego życia i mówisz: "Halo, a co mi tu w ogóle wyrosło?". I bardzo dobrze! Bo ta pełnia sprzyja pytaniom i ukierunkowaniu. Wchodzimy w czas, gdy energia ognia dzięki Strzelcowi delikatnie kopie nas w tyłek i mówi: "Ruszaj, nie oglądaj się!". Strzelec nie medytuje trzech dni nad tym, czy warto po prostu działa. A potem się uczy. I znów działa.
Pełnia w Strzelcu to także świetny czas na:
zapalenie różowej i białej świeczki (magiczna pielęgnacja intencji),
leczenie siebie (ciała i duszy),
wysyłanie energii tym, których kochamy cioci, babci, dziecku, a nawet sąsiadce, która znowu przesoliła ciasto, ale masz do niej słabość.
Tak, tak możemy teraz bardziej świadomie działać magicznie dla innych. Posłać im światło, dobre myśli, intencję zdrowia. Energia się niesie szczególnie, gdy płynie z serca.
Ale zanim odlecisz na różowej chmurce duchowej miłości, muszę ci powiedzieć coś jeszcze. Czerwiec to szósty miesiąc roku, a numerologiczna szóstka to emocje. I to nie byle jakie. To gra wewnętrzna jak mecz finałowy: łzy, śmiech, wzruszenia, a czasem wielkie "ale o co chodzi?". Do tego jesteśmy w Erze Wodnika i szybciej niż myślisz, możesz odczuć, kto wokół ciebie rezonuje jak dzwon miłości, a kto bardziej jak alarm przeciwpożarowy.
To czas słodko-gorzki: coś cię poruszy, coś zasmuci, coś rozbawi. I to wszystko jest okej. Bo życie to cykl. Wszystko przemija i dobre, i trudne chwile. Więc jeśli coś cię boli, drapie w duszy, nie pasuje pamiętaj, że to minie. Jak każda pełnia.
A po czerwcu nadchodzi lipiec miesiąc siódemki, który nie pyta "czy warto?", tylko mówi: "działamy!". Więc teraz masz moment, by zebrać, zrozumieć, uzdrowić, poczarować zanim energia ruszy dalej.
Na koniec przypomnij sobie, że jesteś ogrodem, nie fabryką. Nie wszystko musi dziać się naraz. Ale jak podlewasz swoją magię z sercem urośnie. Zawsze.



