Magia i jej rodzaje i czym się różni od pracy z energetyką człowieka

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. "Magia i jej rodzaje i czym się różni od pracy z energetyką człowieka" przygotowanym przez naszego eksperta Magdalena Astrolog
Magia naturalna jest płynna. Oddycha ziemią wodą ogniem powietrzem. Jest jak rytm który ciało rozpoznaje szybciej niż umysł. Magia ludowa jest pamięcią która krążyła w domach przy paleniskach w dłoniach kobiet które wiedziały kiedy zawiązać nitkę kiedy nalać wody kiedy wypowiedzieć słowo tak aby przeszło przez przestrzeń jak miękki wiatr. Teurgia i goecja są dwoma biegunami. Światło i cień. Wysokość i głębia. Praca z tym co przekracza człowieka a jednocześnie odpowiada na jego przywołanie. Magia runiczna jest kierunkiem. Każda runa jest jak wektor. Czysty jednoznaczny niosący ruch. Magia sympatyczna i sigiliczna pracują na podobieństwie. Symbol staje się bramą przez którą energia znajduje drogę. Hermetyzm jest filozofią w której wszechświat i człowiek odbijają się wzajemnie jak dwa zwierciadła. Nie potrzebuje ołtarza. Potrzebuje świadomości.
Każda z tych dróg jest inna. Każda ma swoją logikę swoje napięcie swój rytm. I naprawdę nie ma potrzeby wartościowania ich. Każdy człowiek potrzebuje czegoś innego w innym etapie życia. Świat ezoteryczny jest tak szeroki że każdy znajdzie w nim swój język jeśli tylko posłucha czego naprawdę w tej chwili potrzebuje.
Ja znam te drogi. Mam 44 lata i od dziecka uczyłam się magii ludowej od mojej babki. Znam gesty słowa znaki rytmy. Znam hermetyków znam struktury znam kierunki pracy ceremonialnej. Nie korzystam z nich. Ale znam je. I to że ich nie używam nie wynika z braku zrozumienia. Wynika z rozpoznania. Od zawsze byłam wierna swojemu stylowi pracy i nadal będę. Nie dlatego że inne drogi są niewłaściwe. Dlatego że moja jest inna. Po prostu.
Nie pracuję rytuałami. Nie składam czci Bogom ani Bożkom. Nie buduję ołtarzy. Nie przywołuję bytów. To nie mój język. Moja praca zaczyna się tam gdzie symbol już nie wystarcza a rytuał przestaje być potrzebny. Zaczyna się w polu człowieka. W tym co w nim żywe i w tym co w nim zablokowane.
Pracuję na siedmiu ciałach subtelnych. Na aurze która jest jak mapa uczuć wspomnień decyzji i dawnych historii. Widzę gdzie energia płynie a gdzie zatrzymała się lata temu. Pracuję z czakrami bo są naturalnym źródłem energii w człowieku. Wiem czym jest prana i jak porusza się w ciele. Wiem czym jest fochat i dlaczego jego ruch przypomina impuls który budzi wewnętrzne struktury. Wiem czym jest shushuma i jak wygląda przepływ kiedy energia wznosi się rdzeniem człowieka. Znam meridiany tak samo jak znam pulsacje aury. Odebrałam staranne wykształcenie w tym kierunku i wiem co robię. To nie jest praca z bytami ani bogami. To praca z energetyką indywidualną człowieka. Z tym co jest w nim naturalne i z tym co wymaga przywrócenia równowagi.
Usuwam wyłącznie to co jest fałszywie do człowieka przyczepione. Obce ślady stare energie podpięcia które przyszły z zewnątrz. Nigdy nie dotykam tego co stanowi jego własną drogę. Własną lekcję. Własny rytm. Bo wyzwania karmiczne nie są karą. Nigdy. Są lekcją samopoznania. Są etapem w którym człowiek ma szansę zobaczyć siebie wyraźniej niż wcześniej. Karmiczne doświadczenia nie chcą naszego cierpienia. Chcą naszego uwolnienia. Prowadzą do tego abyśmy wyszli z okowów w które weszliśmy lata temu. Kiedy człowiek zrozumie lekcję zaczyna oddychać inaczej. Lżej. Głębiej. Do przodu.
Najbliżej mi do jungowskiego spojrzenia na człowieka. Do pracy z cieniem z tym czego nie widać a co kieruje nami po cichu. Z archetypami które układają się jak warstwy i obrazami wewnętrznymi które decydują o tym jak idziemy przez życie. Nie potrzebuję bóstw z zewnątrz. Wystarczy odwaga aby zajrzeć tam gdzie dotąd było ciemno.
A jeśli tworzę skrypty runiczne to tylko po to aby wspierały a nie zastępowały. One nie tworzą za człowieka żadnej rzeczywistości. One chronią projekt który człowiek sam stworzył. Trzymają kierunek kiedy energia zaczyna się rozpraszać. Pozwalają intencji przejść dalej zamiast rozpadać się pod ciężarem wątpliwości. Runy nie działają za człowieka. Działają z nim. Wspierają jego proces a nie zastępują go.
I dlatego odpowiadam tym tekstem na pytanie które wraca do mnie regularnie. Czy robię rytuały. A jeśli nie. Dlaczego.
Bo mam swoją drogę. Mam swój styl. I jestem mu wierna od lat.
Absolutnie nie neguję tego że ktoś na danym etapie życia potrzebuje rytuału. Jeśli rytuał daje poczucie bezpieczeństwa kierunku albo spokoju to to jest w porządku. Wtedy wystarczy znaleźć osobę która pracuje w ten sposób. Ja nią nie jestem. I nie muszę nią być.
Nigdy nie próbowałam nikogo przekonać do mojego widzenia świata. Chcę aby człowiek znalazł przestrzeń w której jego własna energia oddycha swobodnie jego własnym rytmem.
Moja praca jest energetyczna procesowa jungowska.
Nie rytualna.
I jeśli ktoś chce poczuć tę różnicę może przyjść i doświadczyć jej we własnym tempie.



