"wewnętrzne dziecko? nadal w nas jest. Jak podejść do siebie z większą łagodnością?

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. ""wewnętrzne dziecko? nadal w nas jest. Jak podejść do siebie z większą łagodnością?" przygotowanym przez naszego eksperta Wróżka Malwina
?wewnętrzne dziecko? nadal w nas jest. Jak podejść do siebie z większą łagodnością?
Z okazji Dnia Dziecka coraz częściej wracamy myślami do własnego dzieciństwa. Do chwil dobrych, ale też tych trudniejszych. Dziś bardzo modne stało się ?przepracowywanie traum?, analizowanie każdego zachowania rodziców, nauczycieli czy ludzi, których spotkaliśmy na swojej drodze. I choć świadomość własnych emocji jest ważna, warto pamiętać o jednej rzeczy ? człowiek nie może całe życie żyć wyłącznie przeszłością.
Każdy z nas coś przeżył. Jedni więcej, inni mniej. Ktoś pamięta surową matkę, ktoś wyśmiewanie w szkole, ktoś nauczyciela, którego bał się przez lata. To zostawia ślad. Ale dorosłość polega również na tym, by spojrzeć na swoje doświadczenia z pozycji obserwatora. Zrozumieć je, wyciągnąć wnioski i iść dalej.
Coraz częściej można zauważyć, że nadmierne rozdrabnianie się nad traumami zamiast pomagać ? zaczyna szkodzić. Człowiek wraca do dawnych emocji tak mocno, jakby wszystko wydarzyło się wczoraj. A przecież dziś jesteśmy już innymi ludźmi. Mamy wpływ na swoje decyzje, swoje reakcje i swoje życie.
Dlatego czasem warto podejść do siebie spokojniej. Na chłodno. Bez ciągłego rozdrapywania ran. Dobrym sposobem na uspokojenie emocji i powrót do równowagi są proste, codzienne rzeczy, o których najbardziej zapominamy w biegu między pracą, obowiązkami i stresem.
1. Prosty, świadomy oddech
Dobrym sposobem na uspokojenie emocji jest oddech. Głęboki wdech i spokojny wydech. Gdy pojawia się lęk albo wracają stare wspomnienia, można usiąść w ciszy i przypomnieć sobie: ?Jestem tutaj. To już minęło. Nie muszę się bać?. Z każdym wydechem można wyobrażać sobie, że wypuszcza się z siebie napięcie, strach i negatywną energię, a z każdym wdechem przyjmuje spokój i bezpieczeństwo.
2. Słowiański powrót do natury
W dawnych słowiańskich tradycjach ogromne znaczenie miała również natura. Ziemia była traktowana jak coś, co przyjmuje od człowieka ciężar emocji i potrafi go przemienić. Dlatego warto latem częściej chodzić boso po trawie, usiąść na ziemi, położyć się na kocu na łące, pobyć chwilę w ciszy. Nawet sadzenie kwiatów czy podlewanie roślin może stać się małym rytuałem oczyszczenia. Można wtedy powiedzieć w myślach: ?Matko Ziemio, zabierz to, co ciężkie i przemień to w dobro?.
3. Ciepłe światło świecy
Pięknym sposobem na pracę z własnym wnętrzem jest także świeca. Najlepiej w kolorze lub zapachu, który daje poczucie ciepła i bezpieczeństwa ? pomarańcza, mandarynka, wanilia czy delikatne kwiatowe nuty. Patrzenie w płomień od wieków pomagało ludziom uspokajać myśli. Można potraktować go jak cichego słuchacza. Powiedzieć w myślach wszystko to, czego nie umiemy powiedzieć innym ludziom. Płomień nie ocenia. Nie zdradza sekretów. Symbolicznie spala to, co trudne. Czasami łatwiej jest wypowiedzieć ból do świecy niż do człowieka.
4. Ogromna moc zwierząt
Ogromną moc mają również zwierzęta. Kot, który kładzie się obok nas. Pies wtulający się w człowieka po ciężkim dniu. Zwierzęta wyciszają emocje i tworzą wokół człowieka poczucie bezpieczeństwa. Ich obecność pomaga wrócić do równowagi. Warto częściej przytulać swojego pupila, pozwolić sobie na chwilę czułości i spokoju.
5. Przepalenie starych żali na papierze
Kiedy stare wspomnienia i emocje zbyt mocno wracają, dobrym sposobem na oczyszczenie jest przelanie ich na papier. Można napisać list do kogoś, kto nas skrzywdził, albo do samego siebie z dawnych lat, i wyrzucić z siebie wszystkie słowa, które w nas siedzą. Takiego listu nie trzeba wysyłać ? pisze się go wyłącznie dla siebie. Po napisaniu można go symbolicznie porwać lub spalić w płomieniu świecy, dając sobie znak, że zamykamy tamten rozdział i nie pozwalamy przeszłości rządzić naszym dniem dzisiejszym. To, na co kierujemy uwagę, rośnie, dlatego zamiast karmić dawne żale, lepiej wybrać budowanie swojego spokoju.
Bo nasze ?wewnętrzne dziecko? nadal w nas jest. I nie potrzebuje ciągłego rozgrzebywania bólu. Czasem bardziej potrzebuje oddechu, ciszy, natury, ciepłego światła świecy i poczucia, że mimo dawnych doświadczeń ? dziś jesteśmy bezpieczni.
Błędy będą się zdarzać zawsze. Każdemu. Ale może warto zacząć traktować je nie jak ciężar, lecz jak lekcję. Z większą łagodnością wobec siebie i większym spokojem w sercu.



