To klątwy, czy tylko nowo moda New Age?

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. "To klątwy, czy tylko nowo moda New Age?" przygotowanym przez naszego eksperta Tarocista Salomon
W tym artykule chciałbym rozwinąć jedno z najważniejszych, a zarazem najbardziej niezrozumianych pojęć współczesnej ezoteryki ? klątwę.
Od ponad trzech lat jeszcze głębiej wchodzę w tematykę ezoteryczną, poszerzając swoją wiedzę i sięgając do coraz starszych książek, opracowań oraz zachowanych materiałów historycznych. Wśród nich szczególnie zainteresowały mnie teksty dotyczące praktyk, które obecnie określamy mianem klątw. Słowo to często pojawia się dziś w świecie ezoteryki, jednak jego współczesne rozumienie znacznie różni się od tego, w jaki sposób podobne działania postrzegano w dawnych kulturach. Aby lepiej zrozumieć to zagadnienie, przenieśmy się do starożytnej Mezopotamii oraz Grecji. To właśnie z tych obszarów pochodzą jedne z najciekawszych świadectw dotyczących złorzeczeń, sądów boskich i rytuałów mających przywracać naruszoną równowagę. W tamtych czasach ludzie nie zawsze posługiwali się jednym, ogólnym określeniem odpowiadającym naszemu współczesnemu słowu ?klątwa?. Używali natomiast bardziej konkretnych pojęć i formuł, takich jak:
- złorzeczenie,
- potępienie,
- oddanie pod sąd bogów,
- wymazanie czyjegoś imienia,
- oddanie człowieka śmierci,
- zakaz,
- boski wyrok.
Już na początku warto więc zaznaczyć, że ?klątwa? jest dzisiaj terminem zbiorczym. Umieszczamy pod nim wiele różnych praktyk, które w starożytności mogły mieć odmienne znaczenie, przeznaczenie i sposób wykonania.
Dlaczego jednak ludzie zaczęli tworzyć podobne rytuały?
Odpowiedź może wydawać się zaskakująco prosta. W czasach starożytnego Egiptu, Mezopotamii czy Grecji nie istniały instytucje działające dokładnie tak, jak współczesna policja lub wymiar sprawiedliwości. Człowiek, który czuł się skrzywdzony, oszukany, okradziony albo niesprawiedliwie potraktowany, nie zawsze miał możliwość skutecznego dochodzenia swoich praw. Zwracał się więc ku bogom. Prosił ich o osądzenie sprawy, ukaranie winnego lub przywrócenie porządku, który ? w jego przekonaniu ? został naruszony. W tym właśnie znaczeniu wiele dawnych praktyk nazywanych dzisiaj klątwami nie miało służyć bezmyślnemu wyrządzaniu krzywdy. Ich celem było przywrócenie równowagi.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie takie działania były łagodne, sprawiedliwe czy pozbawione pragnienia zemsty. Człowiek od zawsze pozostawał człowiekiem ? nosił w sobie gniew, żal, zazdrość i potrzebę odwetu. Jednak w wielu zachowanych formułach pojawia się przekonanie, że ostateczny wyrok powinien należeć nie do człowieka, lecz do bogów.
Aby jeszcze lepiej zrozumieć sens tych praktyk, musimy zastanowić się nad tym, czym dla mieszkańców starożytnego świata była sama magia.
Magia w Mezopotamii i Egipcie stanowiła technikę oddziaływania na rzeczywistość poprzez słowo, rytuał, gest oraz symbol. Nie oddzielano jej wyraźnie od religii. Wręcz przeciwnie ? kapłani egipscy i mezopotamscy wykonywali rozmaite rytuały ochronne, oczyszczające, lecznicze oraz apotropaiczne, czyli mające odpędzać zło.
Dla człowieka starożytnego wypowiedziane słowo nie było wyłącznie dźwiękiem ani zwyczajnym środkiem komunikacji. Mogło stanowić czyn. Wierzono, że odpowiednio wypowiedziana formuła, połączona z właściwym gestem, przedmiotem i intencją, posiada moc sprawczą.
Jak jednak przeklinano ludzi?
Jednym ze sposobów było wykorzystywanie zasad magii sympatycznej. Tworzono figurki, tabliczki, naczynia, miseczki lub inne przedmioty wykonane z gliny. Umieszczano na nich imię osoby, której dotyczył rytuał, a niekiedy również opis jej przewinienia albo wezwanie skierowane do konkretnego bóstwa. Przedmiot stawał się symbolicznym odpowiednikiem człowieka. To, co wykonywano na figurce lub tabliczce, miało w sposób symboliczny oddziaływać na osobę, którą ona przedstawiała. Przedmioty mogły być łamane, przebijane, zakopywane, palone albo składane w określonym miejscu. Każdy z tych gestów posiadał swoje znaczenie i był częścią rytualnego języka. Ogromne znaczenie miało również imię.
W wielu dawnych tradycjach imię nie było jedynie określeniem człowieka. Stanowiło część jego tożsamości i duchowej istoty. Poznanie prawdziwego imienia mogło symbolizować zdobycie dostępu do danej osoby, ducha lub bóstwa. Imię zapisane na rytualnym przedmiocie wskazywało więc dokładnie, do kogo miało zostać skierowane działanie.
Dlatego słowo, które dzisiaj traktujemy przede wszystkim jako narzędzie komunikacji, cztery tysiące lat temu mogło być postrzegane jako:
- czyn,
- rozkaz,
- wezwanie,
- wyrok,
- nośnik mocy sprawczej.
Wróćmy więc do pytania postawionego na początku tego artykułu: czy współczesne klątwy są zgodne ze starożytnym rozumieniem tego rodzaju praktyk?
Patrząc na wiele treści publikowanych obecnie na portalach oraz grupach ezoterycznych, można odnieść wrażenie, że klątwa sprowadzana jest wyłącznie do celowego wyrządzania komuś krzywdy. Ma zniszczyć relację, odebrać szczęście, sprowadzić cierpienie albo podporządkować drugiego człowieka woli wykonującego rytuał. W tym miejscu dostrzegam ogromne niezrozumienie dawnych praktyk. W starożytności podobne działania mogły wynikać z pragnienia zemsty, ale często były również próbą przekazania sprawy bogom. Człowiek przedstawiał swoją krzywdę, nazywał winnego i prosił siły wyższe, aby osądziły sytuację oraz przywróciły naruszony porządek. Różnica jest znacząca. Czym innym jest bowiem powiedzenie: ?Niech spotka go cierpienie, ponieważ tego pragnę?, a czym innym zwrócenie się do bóstwa słowami: ?Jeżeli zostałem skrzywdzony, niech prawda zostanie ujawniona, a równowaga przywrócona?.
W pierwszym przypadku człowiek sam stawia się w roli sędziego i kata. W drugim oddaje sprawę pod osąd siły wyższej.
Być może więc współczesna klątwa nie powinna być rozumiana jako bezmyślne narzędzie zemsty. Być może bliżej jej do rytualnej prośby o sprawiedliwość, odsłonięcie prawdy i wyrównanie tego, co zostało zachwiane. Nie oznacza to, że podobne praktyki należy wykonywać lekkomyślnie. Każde działanie rytualne powinno być poprzedzone refleksją nad własną intencją. Gniew potrafi bowiem przysłonić prawdę, a człowiek przekonany o własnej krzywdzie nie zawsze dostrzega pełny obraz sytuacji. Dlatego zamiast pytać wyłącznie: ?Jak rzucić klątwę??, warto zadać sobie inne pytania:
- Czy naprawdę zostałem skrzywdzony?
- Czy szukam sprawiedliwości, czy jedynie zemsty?
- Czy chcę przywrócić równowagę, czy zniszczyć drugiego człowieka?
- Czy jestem gotowy oddać tę sprawę pod osąd bogów, nawet jeżeli ich wyrok okaże się inny, niż oczekuję?
To właśnie te pytania oddzielają świadomą praktykę rytualną od działania wykonywanego pod wpływem chwilowego gniewu. Starożytni doskonale rozumieli, że słowo posiada moc. Wiedzieli również, że raz wypowiedzianego wyroku nie zawsze można łatwo cofnąć. Być może dlatego do dawnych formuł, rytuałów i imion podchodzono z tak wielką ostrożnością. Klątwa nie była jedynie teatralnym gestem ani chwilową fantazją. Była wypowiedzeniem słów, które miały zostać usłyszane nie tylko przez człowieka, lecz również przez bogów.
Serdecznie zapraszam do kontaktu osoby zainteresowane praktykami rytualnymi związanymi z przywracaniem harmonii, odsłanianiem prawdy oraz symbolicznym oddaniem niesprawiedliwej sytuacji pod osąd sił wyższych.
Tarocista Salomon



