Wolna wola czy przeznaczenie? Prawda, o której rzadko się mówi

W ostatnim czasie bardzo modne stało się przekonanie, że mamy wolną wolę i możemy wszystko zmienić, jeśli tylko tego zapragniemy. Brzmi to pięknie i daje poczucie siły, ale czy na pewno tak jest? Czy naprawdę możemy zmienić wszystko tylko dlatego, że tego chcemy?
Z moich doświadczeń wynika, że z tą wolną wolą nie jest wcale tak prosto. Owszem, możemy przyciągać pewne rzeczy do swojego życia, zmieniać energię wokół siebie, wpływać na emocje i decyzje. Ale to nie znaczy, że mamy całkowitą władzę nad wszystkim, co się wydarza. Możemy płynąć z nurtem życia, kierować się intuicją, podejmować świadome wybory - lecz istnieją też obszary, które pozostają poza naszym zasięgiem.
Weźmy przykład matki trójki dzieci. Czy ma wolną wolę, by pewnego dnia powiedzieć, że już nie chce się nimi zajmować, bo pragnie rozwoju zawodowego czy duchowego? Teoretycznie tak. Może wynająć opiekunkę, podjąć pracę, zmienić priorytety. Ale jej serce i tak pozostanie przy dzieciach. Podświadomie będzie się o nie martwić, myśleć o nich - bo są częścią jej duszy. Wolna wola kończy się tam, gdzie zaczyna się miłość, odpowiedzialność i więź.
Podobnie jest z chorobą. Ktoś powie: "Masz wolną wolę, możesz się wyleczyć - wystarczy uwierzyć, zmienić myślenie, nastawienie, energię." I rzeczywiście, zdarzają się cudowne uzdrowienia; medycyna je zna. Ale są też ludzie, którzy mimo ogromnej chęci, wiary i walki nie wracają do zdrowia. Tracą siły, codzienność, a czasem nawet życie. Czy to znaczy, że byli słabsi? Że zabrakło im woli? Nie. To oznacza, że ich dusza przyszła z lekcją, którą musiała przeżyć. Choroba bywa nauczycielem - pokazuje, co w nas wymaga uzdrowienia, jakie emocje zostały zepchnięte, jakie doświadczenia mają nas czegoś nauczyć. Nie zawsze chodzi o to, by się wyleczyć. Czasem chodzi o zrozumienie, po co dusza wybrała właśnie taki ból.
Każdy z nas ma swoje zobowiązania wobec życia. Jedni wobec dzieci, inni wobec partnera, jeszcze inni wobec siebie. Nie da się wszystkiego porzucić i powiedzieć: ?Od dziś realizuję tylko siebie.? Bo nawet w tej realizacji jesteśmy wpleceni w plan, który nasza dusza ułożyła dużo wcześniej.
Mamy więc wybór - ale w granicach tego, co zapisane. Wolna wola wyznacza kierunek, ale nie pozwala ominąć drogi. Możemy nią podążać z akceptacją i świadomością albo z buntem i złością. I właśnie w tym tkwi prawdziwa moc - nie w tym, aby wszystko zmieniać, lecz w umiejętności przyjęcia tego, czego zmienić się nie da.
Czasem magia polega nie na działaniu, ale na zgodzie. Dusza nie zawsze potrzebuje nowego początku. Czasem potrzebuje po prostu spokoju, zrozumienia i miłości do samej siebie - nawet wtedy, gdy życie nie wygląda tak, jakbyśmy chcieli.
Wolna wola i przeznaczenie nie są swoimi przeciwieństwami. One istnieją obok siebie - jak dzień i noc, jak światło i cień. A my stoimy pomiędzy nimi, ucząc się, kiedy działać, a kiedy po prostu zaufać. Bo z tą wolną wolą naprawdę jest dwojako.



