Najlepsi doradcy ezoteryczni na wyciągnięcie ręki!

Nowa twarz, stary schemat. O miłości po rytuale

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. "Nowa twarz, stary schemat. O miłości po rytuale" przygotowanym przez naszego eksperta Magdalena Astrolog

Rytuały przyciągające miłość to temat, który działa na wyobraźnię. Bo daje obietnicę. Że ktoś się pojawi. Że coś się ruszy. Że się domknie, że się wydarzy. I faktycznie, czasem się wydarza. Ale to, co się pojawia, nie zawsze jest tym, czego chcemy. Bo rytuał nie zmienia wzorca. Rytuał nie zmienia tego, z jakiego miejsca w sobie wybieramy. Nie zmienia tego, co my nazywamy ?miłością?. I tu zaczyna się problem.

Rytuał nie odcina cię od historii. Nie robi ci nowego systemu operacyjnego. Nie przestawia twojej reakcji na lęk. Nie uczy cię rozpoznawać czerwonych flag. Nie mówi: uważaj, to znowu ktoś, przy kim będziesz się starać bardziej niż trzeba. Nie mówi: to znów typ, którego trzeba ratować, znów będziesz sama dźwigać. Rytuał nie zna twojej przeszłości, a działa na twojej energii. Czyli uruchamia to, co aktywne. I jeśli w tobie aktywny jest lęk przed byciem samą, to on nie wybiera partnera z poziomu gotowości. On wybiera z potrzeby natychmiastowego wypełnienia pustki.

I teraz najważniejsze. Rytuał może sprawić, że pojawi się partner. Ale nie wybiera za ciebie. Nie robi selekcji. Nie daje filtra. Nie daje ci nowej matrycy. Jeśli masz nieprzepracowany styl przywiązania, to wybierzesz partnera, który tylko ten styl odpali. I to się dzieje non stop. Ktoś mówi: przyszedł ktoś nowy, wszystko zapowiadało się dobrze, ale znowu czuję się tak jak wtedy. Kasia mówi: nowa twarz, ale schemat stary. Znajome poczucie napięcia, że znowu trzeba zasłużyć, znowu trzeba czekać, znowu się domyślać. Tylko tym razem trudniej odejść, bo przecież to było ?magicznie przyciągnięte?.

W astrologii to widać bardzo wyraźnie. Siódmy dom w Rybach. Neptun w czwartym. Silny Księżyc w Rybach. Połączenia Wenus z Plutonem. To są układy, które same z siebie pchają nas w relacje oparte na iluzji. Romantyzujemy niedostępność, idealizujemy ból. Czujemy więcej, niż trzeba. Oddajemy się, zanim ktoś nas zobaczy. Rytuał tego nie wyczyści. Może jedynie przyspieszyć ruch. A jak się zrobi ruch w złym kierunku, to robi się jeszcze większe zamieszanie.

W numerologii to samo. Karma miłości 16. Kobieta z takim zapisem bardzo często wybiera partnerów, przy których musi się starać. Nie ma lekkości. Nie ma spokoju. Jest wysiłek, są emocje, jest intensywność. Ale nie ma poczucia, że to działa samo. Że można się oprzeć. Że ktoś też coś niesie. Rytuał nie zmienia karmy. Rytuał nie kasuje kodu. On może przynieść sytuację, która tylko ten kod wzmocni. I wtedy znowu jesteś w tym samym punkcie. Tylko z większym rozczarowaniem.

Czy to znaczy, że rytuały nie mają sensu? Nie. Ale tylko wtedy, kiedy wiesz, z czego startujesz. Kiedy znasz swoje wzorce. Kiedy umiesz je rozpoznać. Kiedy już umiesz powiedzieć: to nie moje. Kiedy nie wchodzisz w relacje z poziomu pustki. Kiedy nie potrzebujesz, żeby coś się ?zadziało?, tylko chcesz coś świadomie wzmocnić. Wtedy rytuał może być formą skupienia. Decyzją. Intencją. Wsparciem. Ale nie zamiennikiem za proces. Ale tak naprawdę, wtedy już ten rytuał nie jest Ci potrzebny, bo rozumiesz proces.

To jak z wyborem ubrania na ważne spotkanie. Możesz wyglądać pięknie. Ale jeśli nie wiesz, po co tam idziesz i nie znasz zasad rozmowy, to nic ci to nie da. Rytuał może być ubraniem. Ale nie da ci siły, jeśli nie zbudowałaś jej wcześniej.

I tutaj ważna rzecz. Bardzo często pojawia się temat rozwoju duchowego. Mówi się o nim dużo. Często z takim tonem, jakby to było coś bardzo ezoterycznego, mistycznego, nieuchwytnego. A prawda jest dużo prostsza. Rozwój duchowy to nie jest stan, który się osiąga dzięki świeczce i intencji. Rozwój duchowy to proces. To praca nad sobą. To rozpoznawanie schematów. Zmienianie ich. Świadome wychodzenie z tego, co nie działa.

I teraz tak. Rozwój duchowy nie polega na tym, że robimy rytuał i wszystko się samo ustawi. To jest właśnie droga na skróty. Rytuał nie przerobi za nas schematów. Nie zmieni tego, co mamy zapisane. A wiele kobiet ? i wielu mężczyzn ? ma w sobie bardzo konkretne zapisy, które można wyczytać i z astrologii, i z numerologii. I jeśli te wzorce nie są rozpoznane, to rytuał tylko je wzmacnia.

Dopiero zrozumienie, nazwanie, przyjęcie, a potem działanie ? daje zmianę. I to jest właśnie rozwój duchowy. Nie podpinanie się pod energię. Nie obejście bólu. Tylko praca. Uważność. Wytrwałość. Wybór. Samo słowo ?rozwój? oznacza przecież, że coś się rozwija. Czyli było zawiązane, zamknięte, a teraz się otwiera. Tego nie zrobi za nas żaden rytuał. To jest nasza robota. Ale dokładnie tu dzieje się magia.

Dlatego tak często mówię: najpierw poznaj swój wzorzec. Najpierw zobacz, jakie relacje się powtarzają. Zrób dziennik relacji. Zapisz, kto cię ciągnął, a kto ci służył. Kto cię ekscytował, ale potem wykańczał. Kto był stabilny, ale nie umiałaś przy nim zostać. To są dane. Z tych danych buduje się nowa jakość. Dopiero wtedy warto coś wzmacniać. Dopiero wtedy rytuał ma sens.

I jeszcze jedno. Rytuał bardzo często działa jak placebo. Ale to nie znaczy, że to źle. Placebo to mechanizm, w którym my zaczynamy działać, bo mamy przekonanie, że coś się zmieni. I to uruchamia pewność. Działanie. Otwartość. Ale żeby to się nie kończyło pułapką, trzeba wiedzieć, z czym się wychodzi do ludzi. Czy wychodzisz z miejsca, które już wie, jakiego partnera chce. I jakiego na pewno nie.

Bo jeśli jesteś po pracy nad sobą. Jeśli już potrafisz wyłapać czerwone flagi. Jeśli nie ciągnie cię do chaosu. Jeśli umiesz przyjmować spokój, a nie tylko intensywność. Jeśli wiesz, czego nie robić. Jeśli wiesz, czego już nie chcesz. To wtedy tak. Rytuał może coś wspomóc. Ale tylko wtedy.

Bo on sam w sobie nie tworzy relacji. Ty ją tworzysz. I to od twojej świadomości zależy, co wybierasz.

Dzięki za przeczytanie.
Magdalena Astrolog- astrolog , numerolog, kartomantka