Partner, który stosuje przemoc psychiczną

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. "Partner, który stosuje przemoc psychiczną" przygotowanym przez naszego eksperta Cyganicha
Relacja z osobą stosującą przemoc psychiczną może być niezwykle dezorientująca. Szczególnie trudna jest sytuacja, w której partner nie odpowiada wprost na pytania, zmienia temat, przekręca sens wypowiedzi, przerzuca odpowiedzialność, zaprzecza wcześniejszym słowom albo sprawia, że zwykła próba wyjaśnienia problemu kończy się oskarżeniem osoby, która ten problem poruszyła. Po wielu takich rozmowach człowiek może przestać zastanawiać się nad pierwotnym problemem i zacząć zastanawiać się nad samym sobą "Czy źle to powiedziałam?", "Może rzeczywiście przesadzam?", "Dlaczego nie potrafię mu tego wytłumaczyć?", "Może gdybym zadała pytanie spokojniej, w końcu dostałabym odpowiedź?"
Właśnie na tym polega jedna z najbardziej wyniszczających cech takiej komunikacji. Problem przestaje dotyczyć konkretnego zachowania partnera, ponieważ rozmowa zostaje skierowana na reakcję drugiej osoby.
Kiedy pytanie nigdy nie doczekuje się odpowiedzi.
Wyobraźmy sobie prostą sytuację. Jedna osoba zauważa coś, co ją niepokoi i zadaje partnerowi konkretne pytanie.
Nie musi być ono agresywne. Może dotyczyć niespełnionej obietnicy, kłamstwa, obraźliwego komentarza, niejasnej sytuacji albo zachowania, które ją zraniło. W zdrowej komunikacji partner może odpowiedzieć, wyjaśnić swoje stanowisko, przyznać, że czegoś nie pamięta, powiedzieć, że potrzebuje czasu albo nawet stwierdzić, że nie chce o czymś rozmawiać. Nadal jednak odnosi się do tego, o co został zapytany. W relacji opartej na manipulacji przebieg rozmowy może wyglądać zupełnie inaczej. Zamiast odpowiedzi pojawia się kontratak "A ty co zrobiłaś tydzień temu?" albo dyskusja o tonie "Nie będę z tobą rozmawiał, dopóki odzywasz się w taki sposób" albo zakwestionowanie samego prawa do pytania "Dlaczego ciągle mnie kontrolujesz?" lub przerzucenie odpowiedzialności "Gdybyś zachowywała się normalnie, nie musiałbym tego robić". Może pojawić się również całkowita zmiana tematu, ironia, wyśmiewanie, obrażanie się, demonstracyjne milczenie albo opuszczenie rozmowy. W rezultacie pierwotne pytanie pozostaje bez odpowiedzi.
"Odwracanie kota ogonem" jako sposób prowadzenia konfliktu.
Potoczne określenie "odwracanie kota ogonem" dobrze opisuje sytuację, w której rozmowa zostaje przekształcona w taki sposób, że osoba zgłaszająca problem zaczyna być przedstawiana jako źródło problemu. Mechanizm może przebiegać według prostego schematu. Partner robi coś, co przekracza granice lub rani drugą osobę. Druga osoba próbuje o tym porozmawiać. Partner nie koncentruje się na swoim zachowaniu, lecz atakuje sposób zadania pytania, charakter rozmówcy, jego wcześniejsze błędy albo rzekome intencje. Rozmówca zaczyna się bronić. Pierwotne zachowanie partnera znika z rozmowy. Po kilkudziesięciu minutach osoba, która chciała uzyskać odpowiedź, tłumaczy się z rzeczy zupełnie niezwiązanych z pytaniem. Niekiedy na końcu sama przeprasza. To zasadnicza różnica między konfliktem a manipulacją. W zwykłym konflikcie dwie osoby mogą być zdenerwowane, mogą popełniać błędy komunikacyjne i mieć odmienne wersje wydarzeń, ale istnieje możliwość powrotu do problemu. W manipulacyjnym schemacie rozmowa regularnie uniemożliwia dojście do sedna.
Unikanie odpowiedzi nie zawsze jest przypadkiem.
Każdy człowiek czasem unika trudnej rozmowy. Ktoś może być zestresowany, potrzebować czasu albo nie wiedzieć, jak odpowiedzieć. Dlatego pojedyncza sytuacja nie wystarcza, żeby stwierdzić istnienie przemocy psychicznej.
Znaczenie ma powtarzalny wzorzec. Jeżeli niemal za każdym razem, gdy pytanie dotyczy odpowiedzialności partnera, rozmowa zostaje skierowana na błędy drugiej osoby, jej charakter, ton głosu, przeszłość albo zupełnie inną sprawę, warto zwrócić uwagę nie tylko na treść poszczególnych kłótni, lecz na ich strukturę. Można zadać sobie proste pytanie Czy po zakończeniu rozmowy wiem więcej na temat tego, o co zapytałam? Jeżeli odpowiedź regularnie brzmi "nie", jest to ważna informacja o sposobie funkcjonowania tej relacji.
Gaslighting to podważanie własnej percepcji. Jednym z pojęć często pojawiających się przy przemocy psychicznej jest gaslighting. Nie każde kłamstwo czy różnica zdań jest gaslightingiem. Termin ten odnosi się do manipulacyjnego podważania czyjegoś postrzegania rzeczywistości, pamięci lub oceny sytuacji. Mogą pojawiać się stwierdzenia w rodzaju "Nigdy czegoś takiego nie powiedziałem", "Znowu sobie coś wymyśliłaś", "Wszystko przekręcasz", "Masz problemy z pamięcią", "Robisz dramat z niczego". Szczególnie destabilizujące staje się to wtedy, gdy osoba bardzo dobrze pamięta określone wydarzenie, a partner z ogromną pewnością przedstawia zupełnie inną wersję. Z czasem człowiek może zacząć bardziej ufać stanowczości partnera niż własnym obserwacjom. Nie trzeba jednak udowodnić, że ktoś stosuje "gaslighting", aby uznać własne doświadczenie za istotne. Jeżeli rozmowy regularnie powodują dezorientację i podważanie własnej pamięci, warto potraktować ten wzorzec poważnie.
Charakterystycznym elementem przemocy psychicznej może być nieustanne przerzucanie odpowiedzialności. Partner może przyznawać, że coś zrobił, ale jednocześnie przedstawiać swoje zachowanie jako skutek działań drugiej osoby. "Tak, krzyczałem, ale mnie sprowokowałaś", "Powiedziałem to, ponieważ mnie zdenerwowałaś", "Nie zachowałbym się tak, gdybyś mnie nie naciskała". W takiej konstrukcji sprawca formalnie przyznaje, że określone zachowanie miało miejsce, lecz odpowiedzialność za nie nadal przypisuje partnerowi. Tymczasem odpowiedzialność za własne zachowanie pozostaje odpowiedzialnością osoby, która to zachowanie podejmuje. Można jednocześnie powiedzieć "Byłem bardzo zdenerwowany tym, co powiedziałaś" oraz "Nie powinienem był cię obrażać". Te dwa zdania nie są ze sobą sprzeczne. Emocja może mieć przyczynę. Nie oznacza to jednak automatycznego usprawiedliwienia sposobu zachowania.
Innym mechanizmem jest dyskredytowanie rozmówcy.
Kiedy nie można podważyć pytania, można próbować podważyć osobę, która je zadała.
Zamiast rozmowy o konkretnym zdarzeniu pojawiają się określenia dotyczące całej osoby "Jesteś przewrażliwiona", "Z tobą nie da się żyć", "Zawsze robisz problemy", "Jesteś toksyczna", "To z tobą jest coś nie tak". Warto zauważyć różnicę pomiędzy opisem zachowania a atakiem na tożsamość. "Zdenerwowało mnie, że podniosłaś głos" dotyczy konkretnego zachowania.
"Jesteś nienormalna" jest atakiem wymierzonym w człowieka.
W relacji przemocowej takie etykiety mogą stopniowo osłabiać poczucie własnej wartości i sprawiać, że osoba zaczyna postrzegać siebie przede wszystkim przez pryzmat ocen partnera.
DARVO kiedy osoba konfrontowana przedstawia siebie jako ofiarę.
W psychologii opisano również wzorzec określany skrótem DARVO zaprzeczanie, atakowanie oraz odwracanie ról ofiary i sprawcy. Nie oznacza to, że każda trudna rozmowa przebiegająca w ten sposób automatycznie świadczy o konkretnym zaburzeniu osobowości. Jest to jednak użyteczne pojęcie do opisywania pewnego rodzaju reakcji na konfrontację. Osoba najpierw zaprzecza zachowaniu. Następnie atakuje osobę, która je wskazała. Na końcu przedstawia siebie jako pokrzywdzoną przez sam fakt, że została skonfrontowana. W rezultacie ktoś, kto rozpoczął rozmowę dlatego, że został zraniony, może znaleźć się w sytuacji, w której musi pocieszać osobę odpowiedzialną za pierwotne zachowanie.
A co z narcyzmem?
Słowo narcyz jest obecnie używane bardzo szeroko. Określa się nim osoby egoistyczne, niewierne, manipulujące, chłodne emocjonalnie, dominujące czy zwyczajnie trudne. To nie jest precyzyjne. Narcystyczne zaburzenie osobowości jest pojęciem klinicznym i jego rozpoznanie wymaga profesjonalnej oceny. Na podstawie opisu konfliktów w związku nie można wiarygodnie zdiagnozować drugiego człowieka. Co ważniejsze, diagnoza nie jest konieczna, aby ocenić zachowanie.
Partner nie musi mieć narcystycznego zaburzenia osobowości, żeby manipulować.
Nie musi mieć żadnego zaburzenia, żeby stosować przemoc psychiczną. Dlatego praktyczniejsze od pytania "Czy on jest narcyzem?" bywa pytanie "Jak jestem traktowana i jaki wpływ ma to na mnie?" To przenosi uwagę z diagnozowania partnera na obserwowanie konkretnych zachowań. Dlaczego człowiek ciągle próbuje wszystko wyjaśnić?
Osoba doświadczająca takich zachowań często wkłada ogromny wysiłek w znalezienie idealnego sposobu rozmowy.
Tłumaczy spokojniej. Dobiera inne słowa. Przygotowuje argumenty. Przypomina dokładną kolejność wydarzeń. Próbuje udowodnić, co zostało powiedziane. Zadaje pytanie jeszcze raz. Niekiedy pisze długą wiadomość, licząc, że kiedy emocje opadną, partner wreszcie odniesie się do sedna. Jeżeli problemem jest zwykłe nieporozumienie, dokładniejsze wyjaśnienie rzeczywiście może pomóc. Jeżeli jednak unikanie odpowiedzialności jest stałym elementem relacji, kolejne argumenty nie muszą niczego zmienić. Problemem może nie być to, że pytanie zostało źle sformułowane. Problemem może być to, że druga osoba nie chce na nie odpowiedzieć. To bardzo istotne rozróżnienie.
Niekończąca się debata o szczegółach
Kolejnym sposobem unikania sedna jest przenoszenie rozmowy na coraz drobniejsze szczegóły.
"Nie powiedziałem tego o 18:00, tylko później", "Nie użyłem dokładnie tego słowa", "Nie powiedziałem, że na pewno to zrobię. Powiedziałem, że prawdopodobnie". Dyskusja może zostać sprowadzona do technicznych szczegółów, podczas gdy główny problem pozostaje nietknięty. Oczywiście szczegóły czasem mają znaczenie. Jednak warto obserwować, czy ich analizowanie prowadzi do wyjaśnienia sytuacji, czy jedynie pozwala przez kolejną godzinę nie odpowiedzieć na zasadnicze pytanie. W relacjach opartych na kontroli mogą występować również podwójne standardy. Zachowanie dozwolone jednej osobie staje się niedopuszczalne u drugiej. Partner może domagać się pełnej przejrzystości, a jednocześnie reagować agresją na pytania dotyczące własnego zachowania. Może wymagać natychmiastowych przeprosin, samemu nigdy nie przepraszając. Może oczekiwać spokojnego tonu, jednocześnie pozwalając sobie na krzyk lub pogardliwe komentarze.
Może żądać zaufania, a równocześnie zachowywać się w sposób, który to zaufanie podważa. Ważne jest wtedy spojrzenie na reguły relacji, czy obowiązują obie strony, czy tylko jedną. Cisza również może stać się narzędziem kontroli. Potrzeba przerwy podczas konfliktu jest czymś normalnym. Zdrowa przerwa może wyglądać następująco "Jestem zbyt zdenerwowany, żeby teraz dobrze rozmawiać. Wróćmy do tego wieczorem". To zupełnie inna sytuacja niż demonstracyjne ignorowanie partnera przez długi czas w celu ukarania go, wywołania lęku albo wymuszenia określonego zachowania. Nie samo milczenie decyduje więc o problemie, lecz jego funkcja i powtarzalny kontekst.
Dlaczego po rozmowie można czuć się bardziej zagubionym niż wcześniej?
Zdrowa rozmowa nie zawsze kończy się zgodą. Można nadal mieć odmienne stanowiska. Jednak zazwyczaj wiadomo, czego dotyczyła rozmowa i jakie stanowisko zajmuje druga osoba. W manipulacyjnej komunikacji często dzieje się coś przeciwnego. Rozmowa zaczyna się od jednego konkretnego problemu, a kończy na dziesięciu innych.
Osoba może po niej odczuwać wstyd, poczucie winy, dezorientację albo potrzebę dokładnego odtworzenia przebiegu rozmowy. Może zastanawiać się "Jak z mojego pytania doszliśmy do tego, że to ja przepraszam?" Takie pytanie bywa bardzo trafne. Pytanie jest pytaniem nie oskarżeniem.
W zdrowej relacji człowiek powinien mieć możliwość zadawania pytań dotyczących spraw, które bezpośrednio go dotyczą. Partner ma prawo nie znać odpowiedzi. Może się z czymś nie zgodzić. Może potrzebować czasu. Nie oznacza to jednak, że druga osoba traci prawo do zadania pytania. Samo pytanie nie jest przemocą ani atakiem tylko dlatego, że odpowiedź może być niewygodna.
Granica nie jest próbą kontrolowania drugiej osoby
Granice są często błędnie rozumiane jako polecenia skierowane do partnera. Granica dotyczy przede wszystkim własnego działania. Nie "Masz natychmiast przestać na mnie krzyczeć" lecz "Jeżeli zaczyna się krzyk i obrażanie, kończę rozmowę i wrócę do niej wtedy, kiedy będzie można rozmawiać spokojnie". Pierwsze zdanie próbuje kontrolować zachowanie drugiej osoby natomiast drugie określa, co zrobi osoba stawiająca granicę. To ważne, ponieważ nie można zmusić drugiego człowieka do uczciwego prowadzenia rozmowy. Można natomiast zdecydować, w jakiej rozmowie samemu będzie się uczestniczyć. Osoby doświadczające manipulacji czasami zaczynają podchodzić do każdej rozmowy jak do procesu dowodowego. Potrzebują stuprocentowej pewności. Chcą udowodnić każde zdanie. Obawiają się podjęcia decyzji, dopóki partner nie przyzna, że zachował się źle. Tymczasem do postawienia własnej granicy nie jest potrzebne przyznanie się drugiej osoby. Jeżeli ktoś mówi "Nie zgadzam się z tobą, niczego złego nie zrobiłem", druga osoba nadal może stwierdzić "Rozumiem, że tak to widzisz. Ja nie zgadzam się na taki sposób traktowania mnie". Nie trzeba uzyskać zgody partnera na własną ocenę tego, co jest dla nas akceptowalne.
Jak rozpoznać wzorzec zamiast analizować pojedynczą kłótnię?
Pomocne może być obserwowanie kilku rzeczy czy partner odpowiada na konkretne pytania, czy potrafi przyznać się do błędu bez natychmiastowego dodawania "ale ty?", "Czy respektuje odmienne zdanie, czy można powiedzieć mu "nie" bez obawy przed karą emocjonalną? Czy po konflikcie możliwe jest rzeczywiste rozwiązanie problemu, czy przeprosiny prowadzą do zmiany zachowania oraz czy zasady obowiązują obie strony? Czy partner wykorzystuje prywatne informacje, słabości albo wcześniejsze zwierzenia jako broń podczas konfliktu? Czy osoba przy nim może swobodnie mówić, czy stale przewiduje jego reakcję i dostosowuje każde słowo, żeby nie wywołać kolejnej awantury? Pojedyncza odpowiedź nie definiuje całego związku. Powtarzający się układ odpowiedzi może jednak ujawnić bardzo wiele. Przeprosiny bez zmiany.
Samo słowo "przepraszam" nie zawsze oznacza wzięcie odpowiedzialności. Istotniejsze jest to, co następuje później.
Pełniejsze przeprosiny zawierają rozpoznanie własnego zachowania, świadomość jego wpływu na drugą osobę oraz próbę zmiany. Jeżeli cykl wygląda stale tak samo, krzywdzące zachowanie, konflikt, przeprosiny, krótki okres spokoju, ponowne zachowanie, warto oceniać nie tylko słowa wypowiadane po konflikcie, lecz cały powtarzający się wzorzec.
Jeżeli rozmowy powodują silną dezorientację, pomocne może być zapisywanie dla siebie faktów co się wydarzyło, co zostało powiedziane, czego dotyczyło pytanie i jaka padła odpowiedź.
Nie chodzi o obsesyjne dokumentowanie każdej rozmowy ani przygotowywanie materiału do kolejnej kłótni. Chodzi o zachowanie własnego punktu odniesienia. Krótki zapis może pomóc później odpowiedzieć sobie na pytanie "Czy naprawdę dostałam odpowiedź na to, o co pytałam?" Może również pomóc dostrzec powtarzalność zachowań, której trudno zauważyć, kiedy każde zdarzenie analizuje się osobno.
Co można zrobić podczas rozmowy.
Kiedy rozmowa zaczyna zataczać koła, pomocne bywa uproszczenie komunikacji. Można wrócić do jednego konkretnego pytania. "Możemy później porozmawiać o moim zachowaniu. Teraz pytam o tę konkretną sytuację". Jeżeli ponownie pojawia się zmiana tematu "To jest osobna sprawa. Wróćmy do mojego pytania". Jeżeli rozpoczynają się obelgi "Nie będę kontynuować rozmowy, kiedy jestem obrażana" nie chodzi o znalezienie magicznego zdania, które zmusi manipulatora do uczciwości. Takie zdanie może nie istnieć. Celem jest raczej niepozwalanie, aby każda próba rozmowy zamieniała się w wielogodzinne bronienie własnego charakteru.
Bardzo ważne rozróżnienie trudny partner a przemoc psychiczna.
Nie każdy źle komunikujący się człowiek jest sprawcą przemocy. Ludzie bywają defensywni. Podnoszą głos. Źle interpretują słowa. Potrafią zachować się egoistycznie. Czasami nie chcą przyznać się do błędu. Przemoc psychiczna ma jednak charakter wzorca zachowań, poprzez które druga osoba jest poniżana, zastraszana, kontrolowana, izolowana, stale obwiniana lub psychicznie destabilizowana. Dlatego warto patrzeć na całość relacji, częstotliwość zachowań, ich nasilenie oraz wpływ na osobę, która ich doświadcza. Najważniejsze pytanie nie brzmi "Jak sprawić, żeby zrozumiał?" To pytanie jest bardzo naturalne. Można miesiącami szukać odpowiednich słów, filmów, artykułów i argumentów, które wreszcie sprawią, że partner zobaczy sytuację tak samo, ale w pewnym momencie ważniejsze może stać się inne pytanie "Co pokazuje mi jego zachowanie wtedy, kiedy mówię jasno, że coś mnie rani?" Czy pojawia się ciekawość i próba zrozumienia, czy pojawia się odpowiedzialność? Czy następuje realna zmiana? Czy przeciwnie, pojawia się kara, wyśmiewanie, obwinianie, zaprzeczanie i kolejna próba udowodnienia, że problemem jest osoba zgłaszająca problem? Reakcja na postawioną granicę często mówi o relacji więcej niż deklaracje składane w spokojnych chwilach.
Nie trzeba diagnozować partnera, aby potraktować sytuację poważnie.
Można nigdy nie dowiedzieć się, czy partner spełnia kryteria jakiegokolwiek zaburzenia osobowości. Nie jest to konieczne.
Jeżeli w relacji występują poniżanie, groźby, zastraszanie, kontrolowanie, izolowanie od innych ludzi, uporczywe obwinianie, manipulowanie rzeczywistością albo inne formy przemocy psychicznej, problem istnieje niezależnie od tego, jaką etykietę diagnostyczną można byłoby zastosować. Zamiast próbować rozstrzygnąć "Czy mam do czynienia z narcyzem?"
można przyjrzeć się pytaniom "Czy czuję się bezpiecznie, kiedy mówię, co myślę?", "Czy moje granice są respektowane?" i "Czy mogę zadawać pytania bez bycia poniżaną?", "Czy partner bierze odpowiedzialność za własne działania?", "Czy konflikt prowadzi czasem do rozwiązania, czy zawsze do mojego poczucia winy?", "Czy z biegiem czasu czuję się w tej relacji bardziej sobą, czy coraz mniej ufam własnym myślom?"
Jeżeli występuje przemoc.
Przemocy psychicznej nie należy traktować wyłącznie jako problemu komunikacyjnego.
W takiej sytuacji rozwiązaniem nie musi być jeszcze lepsze argumentowanie ani kolejna próba przekonania partnera.
Ważniejsze może być uzyskanie wsparcia poza relacją, od zaufanej osoby dorosłej, psychologa, lub innego bezpiecznego specjalisty. Jeżeli występują groźby, zastraszanie, przemoc fizyczna albo obawa o własne bezpieczeństwo, priorytetem nie jest dokończenie dyskusji, tylko bezpieczeństwo.
Najbardziej charakterystyczną cechą opisanej dynamiki jest nie pojedyncza kłótnia, lecz powtarzalność.
Pytasz o A.
Partner zaczyna mówić o B.
Próbujesz wrócić do A.
Partner oskarża cię o C.
Zaczynasz tłumaczyć się z C.
Pojawiają się D, E i F.
Po długiej rozmowie nadal nie znasz odpowiedzi na pytanie A, za to zaczynasz zastanawiać się, czy w ogóle miałaś prawo je zadać. Jeżeli taki schemat regularnie się powtarza, warto przestać oceniać każdą rozmowę osobno i spojrzeć na wzorzec jako całość. Zdrowa relacja nie oznacza braku konfliktów. Oznacza natomiast możliwość zadawania pytań, posiadania własnego zdania, stawiania granic i rozwiązywania problemów bez ciągłego poniżania, zastraszania czy odwracania odpowiedzialności.
Człowiek nie powinien potrzebować perfekcyjnie sformułowanego pytania, aby zasługiwać na podstawowy szacunek w rozmowie.
Pozdrawiam cieplutko, Cyganicha



