Aura i jej samodzielne oczyszczanie

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem pt. " Aura i jej samodzielne oczyszczanie " przygotowanym przez naszego eksperta Magdalena Astrolog
Aura nie jest dekoracją człowieka. Jest jego pierwszą linią kontaktu ze światem. I dlatego wymaga higieny. Nie wielkich ceremonii. Nie dramatyzowania. Tylko powtarzalnej troski o pole tak jak dba się o ciało, o dom, o oddech.
Największy błąd polega na tym, że ludzie zaczynają interesować się aurą dopiero wtedy, kiedy już czują się źle. A aura działa szybciej. Ona pokazuje przeciążenie wcześniej. Ona sygnalizuje ?za dużo? zanim człowiek nazwie to zmęczeniem. Dlatego higiena pola jest najlepsza wtedy, kiedy jest regularna i prosta.
Pierwsza zasada jest jedna. Najpierw układ nerwowy. Potem pole. Aura reaguje na stan wewnętrzny natychmiast. Jeśli jesteś w napięciu, pole jest ściśnięte. Jeśli jesteś w panice, pole jest poszarpane. Jeśli jesteś w przeciążeniu, pole gęstnieje i robi się ciężkie. Dlatego nie zaczynasz od czyszczenia na siłę. Zaczynasz od uspokojenia systemu. Najprościej. Wracasz do oddechu, tak żeby wydech był dłuższy niż wdech, i to jest sygnał dla pola, że może wrócić do rytmu.
Otrzepywanie aury jest metodą najprostszą i najbardziej życiową. Są takie sytuacje, po których człowiek wraca do domu i czuje, że to nie jest jego. Że coś się przykleiło. Że coś wisi w polu. I to często nie jest nic wielkiego. To są drobne przyczepy, małe zaczepy energetyczne, które łapie się jak kurz. I tu działa rzecz banalna. Otrzepujesz aurę jak zakurzoną sukienkę. Dłonie pracują kilka centymetrów od ciała, od barków w dół, po bokach, z przodu i z tyłu, zdecydowanie, ale bez agresji. Nie robisz z tego walki. Robisz porządek. Na końcu robisz ruch domykający, jakbyś wygładzała płaszcz, bo to jest moment, w którym pole wraca do ciebie, i w którym mówisz systemowi, koniec, to już nie jest na mnie.
Woda, prysznic i reset pola działają nie dlatego, że ?mają moc?, tylko dlatego, że rozpraszają napięcie, zbierają przeciążenie, uspokajają ciało i działają na aurę jak naturalny reset. I znowu bez dramatu. Prysznic. Na końcu chwila pod wodą. I jedna prosta intencja. Wszystko, co nie jest moje, spływa. Wszystko, co jest moje, wraca. Nie analizujesz, co to było. Nie rozkładasz tego na czynniki. Nie karmisz tego uwagą. Bo uwaga jest paliwem. Higiena polega na tym, żeby nie robić z brudu mitu.
Jeśli ktoś pracuje z ludźmi, jeśli ma wrażliwe pole, jeśli łapie cudze nastroje, to sól bywa jak twardy reset. Kąpiel z solą jest świetna, ale często wystarczą stopy. Miska ciepłej wody, sól, kilka minut. Prosto, ale konkretnie. Bo to robi dwie rzeczy naraz. Zbiera przeciążenie z pola i uziemia. I tu wraca to, co najważniejsze w całym systemie energii. Energia musi mieć gdzie odpłynąć. Jeśli nie ma, zaczyna krążyć w kółko. A wtedy aura gęstnieje. I człowiek czuje ciężar.
Ziemia i ruch to czyszczenie przez ciało. Aura nie lubi, kiedy człowiek próbuje ją naprawić tylko myślą. Aura kocha ciało. Stopy. Ruch. Kontakt z ziemią. Spacer działa na aurę jak porządkowanie pola, zwłaszcza spacer spokojny, bez telefonu, bez pędzenia, z poczuciem nóg i z powrotem do rytmu. To jest uziemienie. To jest czakra podstawy w praktyce. I to jest też zapobieganie temu, żeby człowiek odleciał, czyli żeby był cały czas w głowie, w analizie, w napięciu.
Dom, przestrzeń i to, czym karmisz pole, też mają znaczenie. Aura chłonie przestrzeń. Dlatego to, w jakim jesteś otoczeniu, realnie wpływa na pole. Wietrzenie, światło i porządek robią więcej niż wiele technik. Nie perfekcja. Porządek. Bo porządek to komunikat dla układu nerwowego, tu jest bezpiecznie, tu mogę odpuścić. A kiedy układ nerwowy odpuszcza, aura przestaje być napięta.
Na aurze widać też podczepy, i często można się ich samodzielnie pozbyć, tych mniejszych, właśnie przez otrzepywanie aury jak zakurzonej sukienki, ale higiena myśli i słowa też bardzo pomaga. I warto to rozróżnić. Są rzeczy cięższe, które wymagają głębszej pracy. Ale są też te mniejsze. Zwykłe, codzienne. Przyklejone emocje. Cudzy lęk. Cudzy gniew. Cudze narzekanie. Cudza presja. To są rzeczy, które potrafią siedzieć w polu jak rzep na płaszczu. I z tym można poradzić sobie samodzielnie. Robisz porządek, zmywasz wodą, uziemiasz solą i stopami, wychodzisz na spacer, oddychasz. I najważniejsze. Nie robisz z tego wielkiej historii. Bo jeśli zaczynasz się bać, pole się kurczy. Jeśli zaczynasz analizować, pole się kręci. Jeśli robisz prostą higienę, pole wraca.
Higiena myśli i słowa to najcichszy, ale najmocniejszy filtr. To jest temat, który działa głębiej niż większość ludzi chce przyznać. Aura reaguje szybciej niż myśl, ale myśl jest kodem, który pole powtarza, a słowo jest ruchem energii. Jeśli codziennie karmisz siebie zdaniami, które cię obniżają, aura to nosi. Jeśli codziennie produkujesz wewnętrzny chaos, aura będzie rozedrgana. Jeśli codziennie budujesz napięcie słowami, aura zacznie gęstnieć. Dlatego higiena myśli i słowa to nie jest pozytywne gadanie. To jest realna higiena pola. Zmieniasz język do siebie z niszczącego na porządkujący. Nie po to, żeby udawać, że jest dobrze. Po to, żeby nie wbijać sobie w aurę kolejnych gwoździ. I dlatego zamiast mówić do siebie ?nie dam rady?, mówisz ?ogarnę to krok po kroku?, zamiast ?jestem bezradna? mówisz ?szukam rozwiązania?, zamiast ?to mnie niszczy? mówisz ?to mnie przeciąża i muszę wrócić do siebie?. To są drobne różnice, ale aura na nie reaguje. Bo aura słyszy prawdę. I aura słyszy przemoc w słowach. Nawet jeśli ta przemoc jest skierowana do siebie.
Oczywiście, że widzenie aurę wcale nie stanowi takiej supermocy i tego można się nauczyć. Jedni się z tym rodzą, inni muszą się nauczyć, i aurę widzę. Ja aurę widzę. I mówię to spokojnie, bez robienia z tego sensacji, bo to jest umiejętność, nie koronny dowód na cokolwiek, i widzenia, aury każdy z nas może się nauczyć.
Natomiast tu trzeba postawić wyraźną granicę, bo w pracy z energią bardzo łatwo pomylić higienę z ingerencją. Higiena aury jest bezpieczna, prosta i ludzka. Oczyszczenie pola po dniu, po trudnym kontakcie, po miejscu, które cię przeciążyło, to jest porządek. To jest jak prysznic dla przestrzeni wokół ciebie. To jest coś, co większość osób jest w stanie zrobić samodzielnie, jeśli trzyma się prostych metod i nie nakręca w głowie historii.
Ale ruszanie całego systemu energetycznego, łącznie z czakrami i kanałami, to już jest inna zabawa i to może grozić niebezpieczeństwem. Jesteśmy w stanie sobie oczyścić, o tyle ruszanie całego systemu, łącznie z czakrami, jest ryzykowne, jeżeli nie mamy pewnej wiedzy, zwłaszcza o tym takiej podstawowej, jak się oczyścić, dotykając takich rzeczy. Dlatego nie polecam od razu ruszania kanałów energetycznych takich jak Shushumna, Ida, Pingala ani pracy na siłę na meridianach, jeśli ktoś nie ma wiedzy i doświadczenia. To nie jest obszar do eksperymentów. Bo o ile pole jesteśmy w stanie oczyścić, o tyle poruszanie całego systemu może być ryzykowne, zwłaszcza gdy nie rozumiesz, co tak naprawdę dotykasz, jak działa twój układ nerwowy i co jest w tobie przeciążone. Wtedy zamiast ulgi można sobie zrobić chaos. Zamiast rozluźnienia można wywołać rozedrganie. Zamiast stabilizacji można otworzyć drzwi, których nie umiesz potem domknąć.
I tu warto to nazwać wprost. Oczyszczenie aury to jest higiena. To jest praca powierzchniowa, codzienna, jak strzepnięcie kurzu. Natomiast poruszanie czakr i kanałów to jest już praca wewnętrzna, głęboka, systemowa. Jeżeli ktoś nie ma podstaw, to nie ma czym tego bezpiecznie prowadzić. Nawet najlepsza intencja nie zastąpi techniki, wiedzy i odpowiedzialności.
Dlatego ja zawsze stawiam to jasno. Najpierw uczysz się prostych rzeczy, oddech, uziemienie, otrzepanie pola, woda, sól, porządek w przestrzeni, higiena myśli i słowa, to jest fundament. Dopiero później, jeśli w ogóle, wchodzi się głębiej w pracę z kanałami, w aktywacje, w mocniejsze techniki. I to nie dla efektu, tylko wtedy, kiedy naprawdę wiesz, co robisz.
I jeszcze jedno, co warto podkreślić, bo to się dziś mocno rozmyło w internecie. Światłami jeszcze nikt się nie oczyścił. Można zapalić świecę, można mieć ładną oprawę, można stworzyć klimat, jasne. Ale to nie jest higiena aury. Higiena aury to konkret, stan układu nerwowego, oddech, ciało, granice, przestrzeń, słowa. Jeśli te rzeczy są zaniedbane, to można sobie świecić i wizualizować godzinami, a pole i tak będzie przeciążone, bo człowiek wraca w te same napięcia, te same schematy, te same słowa, te same kontakty.
A aura jest szczera. Ona pokazuje prawdę szybciej niż człowiek zdąży ją sobie wytłumaczyć.
Te wszystkie atrybuty, które tutaj wymieniłam, tak naprawdę mają pomóc Wam uruchomić swój potencjał energetyczny w celu oczyszczenia. Dopiero później możemy samodzielnie pracować z aurą, bez na przykład wody, soli i tak dalej. Ale na początku pracy jest to bardzo potrzebne, żeby nauczyć się tego. Bo później te atrybuty już nie są tak potrzebne. Praktycznie w ogóle nie są potrzebne.
To jest proste i to ma działać. Bo higiena aury ma być wykonalna. Ma być codziennością. A nie projektem na kiedyś. Wracasz do oddechu, otrzepujesz pole po trudnym kontakcie, zmywasz z siebie dzień wodą, uziemiasz się ciałem, robisz przestrzeń w domu i w słowach, i tym jednym ruchem mówisz aurze, wracam do siebie.



